Tak naprawdę pani wzięła ogromny słoik i złapała do niego pająka.
Dziewczynki mogły już zejść ze stolików, a chłopcy przestać piszczeć.
Pani postawiła słoik z pająkiem na korytarzu, żeby każdy mógł zobaczyć to olbrzymie włochate słodkie stworzenie.I wtedy przyszła pani z przyrody.
Okrzyczała wszystkich za to, że męczą biedne zwierzątko, więc musieliśmy wypuścić je na dwór.
Dzieciaki były smutne, bo już go polubiły i nawet dostał imię.
Generał Grievous.

super :) samo życie ;) (prowadziłam kiedyś szkółki niedzielne)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam